Co naprawdę trzeba kupić, żeby zacząć pić herbatę liściastą?

Co naprawdę trzeba kupić, żeby zacząć pić herbatę liściastą?

Posłuchaj


Kiedy ktoś zaczyna interesować się dobrą herbatą, bardzo szybko może dojść do wniosku, że zabrnął w hobby wymagające wzięcia kredytu.

  • Czajniczki
  • Gaiwany
  • Czarki
  • Wagi jubilerskie
  • Termometry
  • Klepsydry
  • Tacki herbaciane
  • Bambusowe szczypce
  • Naczynia do przelewania naparu
  • Czajniki z regulacją temperatury co jeden stopień.

A Ty chciałeś się tylko napić herbaty.

No właśnie. Jeżeli zaczynasz, większości tych rzeczy nie potrzebujesz. Do zaparzenia dobrej herbaty liściastej potrzebne są właściwie trzy rzeczy:

gorąca woda, naczynie i zaparzacz.

Herbata oczywiście też, ale uznajmy, że to oczywiste.

Zacznijmy od sposobu, w jaki naprawdę pijemy herbatę

W Polsce najczęściej parzymy herbatę w sposób, który na potrzeby tego artykułu nazwijmy europejskim. Wsypujemy liście, zalewamy większą ilością wody, czekamy kilka minut, oddzielamy liście od naparu i pijemy.

Jedno dłuższe parzenie. Może być kubek. Może być filiżanka. Może być dzbanek dla dwóch albo czterech osób. To bardzo dobry sposób picia herbaty. Prosty, wygodny i świetnie pasujący do codziennego życia.

W Azji spotkasz również zupełnie inne podejście: dużo liści, mało wody i kilka lub kilkanaście bardzo krótkich parzeń. Stąd gaiwany, małe czajniczki i gong fu cha. To fascynujący świat i do niego jeszcze wrócimy.

Ale jeśli właśnie zamieniasz herbatę w torebce na liściastą, nie zaczynaj od urządzania sobie chińskiej herbaciarni w kuchni. Najpierw zrób dobrą herbatę w swoim kubku.

1. Czajnik. Bo bez gorącej wody daleko nie zajedziemy

Brzmi banalnie. Ale właśnie dlatego łatwo ten element zlekceważyć. Nie potrzebujesz specjalnego „czajnika do herbaty”. Potrzebujesz urządzenia, które zagotuje wodę i nie będzie miało własnego smaku ani zapachu.

Czajnik do parzenia herbaty

I tutaj pozwolę sobie na małą prywatną obsesję:

nie kupuj najtańszego czajnika z plastiku, który po zagotowaniu wody pachnie fabryką tworzyw sztucznych.

Herbata ma bardzo delikatny smak. Szczególnie zielona, biała czy lekki oolong. Jeżeli woda przechodzi zapachem plastiku, później możemy długo dyskutować o jakości liścia, temperaturze i czasie parzenia. Problem stoi na blacie i świeci niebieską diodą.

Najbezpieczniejszym wyborem jest czajnik, w którym woda ma kontakt przede wszystkim ze stalą nierdzewną albo szkłem.

Czy potrzebujesz regulacji temperatury? Nie.  Do delikatniejszych heerbay wodę należny zagotować, a potem chwilę odczekać.

Zresztą temperatura parzenia zasługuje na osobny temat, bo zasada „zieloną zawsze parzymy w 70–80°C” okazuje się znacznie mniej oczywista, kiedy zaczniemy ją naprawdę sprawdzać. Na razie wystarczy jedno: potrzebujesz dobrej, gorącej wody.

2. Naczynie. Tu prawdopodobnie już wszystko masz

Herbatę można zaparzyć w nieprzyzwoicie drogim porcelanowym dzbanku kupionym w Chinach albo w Japonii, ale... można też w kubku z napisem „Najlepsza Mama na świecie”. Herbata nie wie, ile kosztowało naczynie.

Naczynie do dobrej herbaty

Na początku potrzebujesz po prostu czegoś, z czego wygodnie Ci się pije:

  • kubka,
  • filiżanki,
  • szklanki,
  • ewentualnie dzbanka.

Jeżeli robisz herbatę tylko dla siebie, kubek o pojemności 250–350 ml będzie zupełnie wystarczający. Jeżeli pijecie we dwoje, wygodniejszy może być dzbanek. Nie kupowałbym natomiast na początku specjalnego czajniczka tylko dlatego, że „do dobrej herbaty powinien być czajniczek”.

Najpierw sprawdź, jak naprawdę pijesz herbatę. Jedną filiżankę rano? Duży kubek przy komputerze? Dzbanek po kolacji? Sprzęt powinien wynikać z tego zwyczaju, a nie odwrotnie.

3. Zaparzacz. To jest jedyna rzecz, którą naprawdę trzeba kupić

I tutaj kończy się moja tolerancja dla minimalizmu.

Zaparzacz do herbaty

Czajnik prawdopodobnie masz. Kubek też. Ale jeżeli chcesz wygodnie pić herbatę liściastą, kup zaparzacz. Nie jest dodatkiem. Jest podstawowym narzędziem. Dlaczego?

Bo liście powinny mieć kontakt z wodą przez określony czas, a potem trzeba je od naparu oddzielić. Jeżeli wrzucisz herbatę luzem do kubka i zostawisz ją tam na dwadzieścia minut, napar będzie się cały czas zmieniał. Delikatna herbata może zrobić się mocna, cierpka albo gorzka.

Potem ktoś mówi:

Kupiłem dobrą herbatę, ale chyba mi nie smakuje.

Być może. Ale najpierw wyjmijmy z niej liście po trzech minutach.

Jaki zaparzacz?

Najprostszy możliwy. Najbardziej lubię duże zaparzacze koszykowe ze stali nierdzewnej wkładane do kubka albo dzbanka. Dlaczego duże? Bo liść herbaty podczas parzenia się rozwija. Suchy oolong może wyglądać jak kilka niewielkich kuleczek. Po zaparzeniu nagle okazuje się, że w zaparzaczu siedzi pół krzewu.

Liście potrzebują miejsca.

Dlatego nie jestem wielkim fanem metalowych kulek do herbaty. Wyglądają sympatycznie, ale często ściskają liście w środku. Herbata to nie więzień. Nie musi odbywać parzenia w izolatce.

Dobry zaparzacz powinien:

  • mieć dużo miejsca,
  • łatwo się wyjmować,
  • mieć drobne sitko,
  • pasować do Twojego kubka lub dzbanka,
  • dać się łatwo umyć.

Tyle. Nie musi mieć żadnej filozofii.

I właściwie możesz już zaczynać

Masz więc: czajnik + kubek + zaparzacz.

To naprawdę wszystko. Wsypujesz herbatę do zaparzacza. Wkładasz go do kubka. Zalewasz wodą. Czekasz. Wyjmujesz zaparzacz. Pijesz. Pierwszy zestaw do świadomego picia herbaty został właśnie skompletowany.

parzenie herbaty

I zauważ, czego na tej liście nie ma.

Nie potrzebujesz jeszcze wagi

Waga jest fajna. Sam pomiar w gramach jest znacznie dokładniejszy niż „łyżeczka”, bo jedna herbata jest ciężka i drobna, a druga składa się z dużych, lekkich liści. Ale jeśli zaczynasz, możesz spokojnie korzystać z łyżeczki.

Jeżeli herbata jest za słaba — następnym razem daj więcej. Jeżeli jest za mocna — mniej albo skróć parzenie. To nie laboratorium. Waga zaczyna być ciekawa wtedy, kiedy chcesz powtarzać dobre rezultaty albo porównywać herbaty między sobą. Na początku ważniejsze jest, żebyś w ogóle zaczął zwracać uwagę na to, co zmienia smak.

Nie potrzebujesz jeszcze termometru

To samo z temperaturą.

Termometr pozwala być dokładnym. Ale dokładność nie jest warunkiem wypicia dobrej herbaty. Możesz zagotować wodę i poczekać. Możesz przelać ją do innego naczynia. Możesz po kilku próbach nauczyć się mniej więcej rozpoznawać temperaturę bez patrzenia na wyświetlacz.

A kiedy dojdziesz do wniosku, że naprawdę chcesz wiedzieć, czy pijesz senchę przy 70, 80 czy 90°C — kupisz termometr albo czajnik z regulacją. Najpierw potrzebujesz doświadczenia. Dopiero potem urządzeń do jego mierzenia.

Nie potrzebujesz specjalnego czajniczka do każdego rodzaju herbaty

W świecie herbaty można wejść naprawdę głęboko. Porowata glina. Porcelana. Szkło. Naczynia przypisywane konkretnym rodzajom herbat. To wszystko ma sens. Tylko nie na pierwszym kroku.

Jeżeli dzisiaj pijesz herbatę w torebce, przeskok do dobrej liściastej herbaty zaparzonej w zwykłym porcelanowym kubku z dużym zaparzaczem będzie już ogromny. Nie komplikujmy rzeczy, która ma być przyjemnością.

A co z gaiwanem i gong fu cha?

Tutaj robi się ciekawie, bo nagle okazuje się, że tę samą herbatę można potraktować zupełnie inaczej. Zamiast 3 gramów herbaty na duży kubek i kilku minut parzenia możesz użyć znacznie większej ilości liści, małego naczynia i robić bardzo krótkie parzenia.

Kilka sekund.

Potem kolejne.

I kolejne.

Herbata potrafi zmieniać smak z parzenia na parzenie.

Inny sposób parzenia herbaty

Do tego służą między innymi gaiwany i małe czajniczki używane w azjatyckich sposobach przygotowywania herbaty. Ale zostawmy to na następny raz. Bo istnieje pewien paradoks. Człowiek chce zacząć pić lepszą herbatę, czyta internet przez dwie godziny, ogląda dwadzieścia filmów i na końcu dochodzi do wniosku, że brakuje mu siedmiu naczyń.

A przecież miał już wszystko. Brakowało mu tylko zaparzacza.


Minimalny zestaw początkującego herbaciarza

Jeżeli miałbym więc wysłać Cię dzisiaj na zakupy, lista wyglądałaby tak:

1. Czajnik
Najlepiej stalowy lub szklany. 

2. Kubek albo dzbanek
Prawdopodobnie już masz.

3. Duży zaparzacz koszykowy
To kup. Bez negocjacji.

4. Dobra herbata liściasta
Najlepiej niewielka ilość. Dobre herbaciarnie sprzedają zazwyczaj minimum 50 g. Więc możesz kupić na początek 2-3 rodzaje po 50g i popróbować.

I zacznij parzyć. Bo pierwszą rzeczą, której potrzebujesz do poznawania herbaty, nie jest sprzęt.

Jest nią ciekawość.

Powrót do blogu

Zostaw komentarz